Metropolitalne Wyższe Seminarium Duchowne we Wrocławiu




50-329 Wrocław
pl. Katedralny 14

Google Map

Google Map

071 321 41 71
Pn-Pt 8:00 - 17:00



Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Zapisy na dni skupienia:
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Skrzynka intencji:
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.


www

fb

instagram

yt



Nr konta seminaryjnego:
31 1020 5242 0000 2102 0156 6504


    Razem i osobno... gdzie indziej

    W listopadowy weekend (8-11.11.2025) każdy z nas we wspólnocie rocznikowej wyjechał w inne miejsce na chwilę krótkiego odpoczynku.

    Nasi najstarsi bracia diakoni wraz ze swoim opiekunem ks. Michałem Mraczkiem, rektorem MWSD, za cel podróży obrali sobie Bawarię. Wędrowali oni po niemieckiej ziemi nawiedzając miejsca związane z osobą i życiem Josepha Ratzingera, papieża Benedykta XVI. Odwiedzili przede wszystkim Katedrę św. Piotra w Ratyzbonie. Celem ich podróży był również dawny dom rodzeństwa Ratzingerów w Pentling, gdzie kardynał Jeseph Ratzinger pragnął spędzić czas emerytury w rodzinnym gronie. Diakoni pamiętali również o wizycie na grobie i modlitwie za zmarłych rodziców i siostrę papieża Benedykta, spoczywających we wspólnej mogile na cmentarzu Ziegetsdorf. Jeden z dni ich listopadowej eskapady miał również charakter patriotyczno-duchowy. Wspólnie udali się do obozu koncentracyjnego KL Dachau, który był miejscem kaźni duchowieństwa polskiego w czasie II wojny światowej. Do niego zostali wysłani wszyscy czterej błogosławieni związani z naszym seminarium. Trzech z nich: bł. ks. Emil Szramek, bł. ks. Józef Czempiel i bł. ks. Gerhard Hirschfelder ponieśli w nim śmierć męczeńską. Ważnym momentem podczas odwiedzin tego miejsca było możliwość odprawienia Eucharystii w Karmelu pw. Najświętszej Krwi znajdującym się na terenie obozu, w kaplicy o charakterystycznym dla tego miejsca i głębokim wezwaniem: Lęku Chrystusa przed śmiercią. Ks. Daniel Stark, regens Seminarium Duchowne w Regensburgu, przyjął ich w tych w dniach zapraszając do udziału w życiu wspólnoty. Pośród tych chwil nie zabrakło czasu na okolicznościowe rozmowy z alumnami niemieckiego seminarium podczas wspólnych posiłków w refektarzu. Diakoni cieszyli się również z możliwości poznawania smaków lokalnej bawarskiej kuchni w tradycyjnych restauracjach na mieście. 

    Kurs 3 i 4 rok podzielił ten czas między obowiązki związane z pilnowaniem naszego domu i krótkimi wypadami poza Wrocław. Sobotni "dzień chillera", którzy kleryk Tomek i Krzysiek wykorzystali na wyjście do wrocławskiego ZOO, inni na spacer czy chwile lektury, zakończył się wspólnym przygotowywaniem przez Janka i Kacpra kilku rodzajów pizzy i przekąsek na czas wieczoru filmowego. Niedziela była natomiast czasem wspinania się na szczyty duchowe i ziemskie. Zaczynając od najważniejszego momentu dnia, czyli niedzielnej uroczystej Eucharystii, po wspólnym śniadaniu z ks. Mateuszem, ich prefektem, wyjechali oni do oddalonych od Wrocławia około 45 km Sulistrowiczek. Od parkingu na Przełączy Tąpadła rozpoczęli wspólne zdobycie szczytów ziemskich, czyli masywu Ślęży, co okazało się oczywiście łatwością. Kleryk Mateusz wspominał, jak w poprzedniej pracy jego obowiązkiem było zaliczenie tzw. marszy kwartalnych, spośród których jeden miał miejsce wokół Ślęży. Większym wyzwaniem była droga powrotna, podczas której kleryk Krzysztof znalazł sposób na przekonanie grupy do zejścia z głównego szlaku, aby odwiedzić miejsce związane z ks. Romanem Rogowskim i "jego Matką Boską". Zejście po porośniętych mchem kamieniach przykrytych mokrymi liśćmi wymagało większego skupienia i troski, aby nikomu nic się nie przydarzyło. Tego dnia po powrocie była jeszcze chwila na gorącą kawę i ciastko oraz odpoczynku i kolację we wspólnym gronie. Kleryk Janek, nawet w listopadowy wolny weekend, mimo wysiłku fizycznego, nie zwolnił się z udziału w spotkaniu grupy studentów Iskra w parafii pw. św. Henryka we Wrocławiu, do którego regularnie uczęszcza. Poniedziałek był dniem wizyty w Krakowie, gdzie każdy mógł sam zdecydować, jak będzie wyglądał ten czas. Wspólny popołudniowy posiłek był jednym z ostatnich momentów przed podróżą PKP do Wrocławia. W pociągu był jeszcze czas na wspólne rozmowy, śmiech a nawet lekturę zabranej w drogę książki. Wtorek był czasem na chwilę indywidualnego odpoczynku w domu oraz wspólnego wyjścia na obiad do czeskiej restauracji, po której znalazła się jeszcze okazja odwiedzić naszych kolegów na wrocławskich Karłowicach.

    1 i 2 rok pojechał w okolice Gdańska. Lębork stał się ich twierdzą, choć nie zdobyli tamtejszego zamku. Na plebani parafii pw. Wszystkich Świętych i św. Maksymiliana M. Kolbego przyjął ich ks. Wojciech John, z którym dyrektor naszego seminarium, ks. Piotr Milewicz zaprzyjaźnił się podczas kursu oficerskiego. Ksiądz Proboszcz skoszarował mały pododdział kleryków w budynku należącym do parafii. Podczas krótkiego apelu w prostych żołnierskich słowach opowiedział o parafii. Klerycy Krzysiek, Michał i Kamil jeszcze tego samego wieczoru (czyli w dniu przyjazdu) udali się na mecz Lechia Gdańsk vs. Jagiellonia Białystok. Kolejne dni były czasem wspólnego wyjazdu m.in. do Gdańska, gdzie zwiedzali oni kościoły i muzea. W tych okolicznościach nie mogło zabraknąć wizyty nad polskim morzem. Pogoda nie sprzyjała odpoczynkowi na plaży nad Bałtykiem, więc nasi bracia postanowili wyruszyć w 10 kilometrowy marsz brzegiem plaży. Jak typowi kuracjusze wdychali jod, ale nie po to, aby po powrocie stanąć do konkursu w jodłowaniu z diakonami powracającymi z Niemiec. Wiedzą oni bowiem, że jodłowanie to specjalność mieszkańców Tyrolu w Austrii, a wdychanie jodu służy pokonania uczucia zmęczenia, braku energii i senności, ułatwia zapamiętywanie i wzmacnia odporność. Kolejne dni to był czas wspólnej modlitwy we wspólnocie parafialnej oraz kolejnych wyjazdów do Trójmiasta, którym towarzyszyło zwiedzanie i wspólne posiłki, a nadto dobra atmosfera. W przeddzień Narodowego Święta Niepodległości, aby uczcić kolejną rocznicę walki o wolność naszej ojczyzny nasi bracia udali się na Westerplatte.

    Najmłodsi klerycy z roku propedeutycznego wskazali naszemu ojcu duchownemu, ks. Mariuszowi, konieczność połączenie przyjemnych  wspinaczek górskich z wizytą w Republice Czeskiej. Po dotarciu co prędzej ruszyli na górskie szlaki z zamiarem zdobycia Śnieżki. Finalnie wspólnie weszli trasą dla seniorów na Szrenicę z postojem w schronisku na Hali Szrenickiej i przerwą na ciepłe napoje i przekąski. Gdyby było taka sposobność, nieliczni cieszyliby się z możliwości wjazdu autem na ten i każdy inny szczyt w Karkonoszach. Chłopaki mają kondycję, bo nikogo nie musiało zwozić z górskich wspinaczek auto GOPRu, a równoważąc siły i zamiary odpowiedzialnie wybrali najodpowiedniejsza trasę. Zmęczeni i zadowoleni po zakwaterowaniu w zarezerwowanych domkach Resort&SPA udali się na zakupu najpotrzebniejszych produktów na noc filmową, czyli napojów gazowanych i chipsów. Przy okazji kupili produkty żywnościowe konieczne do spożycia śniadania w kolejnych dniach. Nie zabrakło, co oczywiste, świętowania dnia świętego w pobliskim kościele parafialnym. W kolejnych  dniach zaplanowano wyjazd do Czech. W planie były tylko odwiedziny najbliższego miasteczka za przejściem granicznym w celach skosztowania przysmaku ojca duchownego (czyli smaženýego sýra) i dokonania zakupów (szczególnie studentské výrobky). Jednak tym razem to Duchovní Otec, bez wygłaszania konferencji ascetycznej, przekonał kleryków do wyjazdu aż do samej Pragi. Okazało się to ubogacające dla wszystkich bez wyjątku. Niektórzy byli w tym pięknym mieście pierwszy raz, a inni nie pierwszy raz mogli zjeść swoje przysmaki w pięknych okolicznościach. Podczas zwiedzania nie pominięto najważniejszych miejsc. Spacerując przeszli przez Rynek Staromiejski, oglądali Ratusz z zegarem astronomicznym, przeszli przez Most Karola zatrzymując się przy miejscu strącenia do Wełtawy św. Jana Nepomucena i udali się pod Zamek na Hradczanach w pobliżu Katedra św. Wita. Ten ich wspólny wyjazd można nazwać czasem w drodze, bowiem w większości przemieszczali się samochodem. 

    Na kolejne tygodnie naszego wspólnego życia, pracy i formacji te wyjazdy dodały nam nową energię i kolejne dobre wspomnienia.

     

    Zobacz naszą galerię: Razem i osobno, każdy gdzie indziej.




    Preferencje użytkownika dotyczące plików cookie
    Używamy plików cookie, aby zapewnić najlepszą jakość korzystania z naszej witryny. Jeśli odrzucisz użycie plików cookie, witryna może nie działać zgodnie z oczekiwaniami.
    Zaakceptuj wszystko
    Odrzuć wszystko
    Czytaj więcej
    Licznik
    Licznik wejść na stronę
    Akceptuj
    Odrzuć
    Zapisz